Przeglądając zróżnicowane profile na instagramie wiele razy natykałam się na fotografię ciekawego koktajlu. Pełno owoców na wierzchu, a na dole słoiczka tajemnicza substancja przypominająca czarny kawior zalany mlekiem. Patrząc na hasztag chia nie mówiło mi to zbyt dużo, ale z pomocą przyszedł wujek google i otworzył oczy na bardzo zdrowe nasionka szałwi brazylijskiej. Mimo małych rozmiarów nasiona chia są jedną z najbogatszych w wartościowe składniki odżywcze jedzeniem na świecie. Są pełne błonnika, białka, kwasów tłuszczowych omega-3 oraz różnych mikroelementów. Dzięki wysokiej zawartości błonnika i białka, nasionka powinny pomóc również w odchudzaniu i poprawić nasze zdrowie metaboliczne.
Włączenie Chia to codziennej diety jest bardzo proste. Można je jeść na surowo, namoczone w soku, jako dodatek do deserów, lub dodane do pieczywa. Ze względu na ich zdolność do wchłaniania wody i tłuszczu, mogą być stosowane do zagęszczania sosów. Dodawanie nasiona chia do różnych produktów znacznie zwiększy ich wartość odżywczą.
Swoje nasionka kupiłam w stacjonarnym sklepie ze zdrową żywnością, ale kolejne opakowanie zamówię przez internet, ponieważ wiele produktów ma o wiele niższą cenę. Moja pierwsza styczność z nasionkami miała wyglądać jak na owych zdjęciach z instagrama, lecz trochę się z tym minęłam, być może znalazłam zły przepis. Wsypałam dwie czubate łyżki Chia do "słoika", zalałam mlekiem około 1,5cm nad nasionka i wstawiłam do lodówki na całą noc. Efekt rano był taki sam jak wieczorem po godzinie stania w lodówce. No cóż.. Mleko mimo chęci odlania nie współpracowało ze mną i sięgnęłam po ''plan B'', tzn. zawartość kubka wlałam do miksera, dodałam truskawki, banana oraz jedną łyżeczkę brązowego cukru - całość zmiksowałam i na koniec dodałam kawałki świeżego ananasa. Sycące i zdrowe śniadanie, które polecam każdemu!







